Asia i Rafał
Reportaż ślubny pełen emocji, tradycji i szczerości. Historia Asi i Rafała zaczyna się w ich rodzinnych domach. Od wesołych przygotowań, poprzez pierwsze dwie sesje ślubne, wzruszającą mszę, ponadto przejazd motorem. Do tego pływanie motorówką, a ostatecznie… szalone wesele. To reportaż ślubny pełen emocji, życzliwości i ludzi, którzy szczerze się kochają.
Reportaż ślubny Asi i Rafała - przygotowania
Asia przygotowywała się w Załuskach, gdzie niemal cała wieś stała się świadkami tych przygotowań, gdyż mieszkańcy masowo wyszli z domów, żeby zobaczyć „swoją” pannę młodą oraz jej ukochanego. Oczywiście były łzy, gratulacje, ciekawskie spojrzenia, serdeczne uściski z babcią i mamą i w końcu tradycyjne błogosławieństwo. To nie był zwykły poranek, lecz moment, w którym społeczność świętowała razem z rodziną. Potem przyszła kolej na bramy, w rezultacie aż trzy – najpierw drogę blokowały dzieci, potem dwie sąsiadki, a na koniec sąsiad swoim motorem. Każda brama była pełna ciepła i humoru.
Tymczasem Rafał przygotowywał się spokojnie w rodzinnym domu w Olsztynie nad Jeziorem Długim. Pełna harmonia, spokój, fortepian, i słoneczne światło przebijające się między drzewami. To były chwile przed prawdziwą burzą emocji – cisza przed ceremonią, która zmienia w życiu „zakochańców” niemal wszystko.

Kościół NMP Wspomożycielki Wiernych, Olsztyn

Msza w kościele była wzruszająca, momentami wesoła, ale to, co przyszło po – to był z kolei istny karnawał radości. Ok. 130 gości, mnóstwo kwiatów i prezentów, „przytulasów”, całusów po polsku, czyli „na trzy”, a w dodatku… człowiek na szczudłach puszczający bańki mydlane ponad głowami ludzi. No i….świeżo upieczona teściowa przyszywająca zięciowi oberwany guzik od marynarki. W końcu zdjęcie grupowe przed wejściem do kościoła – wszyscy uśmiechnięci, wszyscy razem.
Goście pojechali na salę weselną, ale Asia i Rafał? Szybko na motorówkę, ponieważ czekał ich kilkuminutowy rejs zorganizowany przez Restaurację Przystań po Jeziorze Krzywym. Po drodze kilka magicznych ujęć pary młodej na wodzie w słońcu oraz miłosnych uściskach. Ze względu na to, że sprzyjały nam piękne okoliczności przyrody, poza miłosna must have została zaliczona, czyli… „na Titanica”, jak Kate Winslet i Leonardo Dicaprio, z szeroko rozpostartymi ramionami na dziobie okrętu. W końcu podpłynięcie do pomostu (szczęśliwie się udało w przeciwieństwie do filmu…), gdzie czekała cała masa gości, ale przede wszystkim rodzice z chlebem i solą, czyli kolejna piękna polska tradycja.
Na sali: szampan, dzielenie się chlebem, wspólne zdjęcie grupowe. Atmosfera była już wtedy taka, że było jasne – ostatecznie to będzie noc, której nie da się zapomnieć.




Sesja na pomoście
10 minut dla pary młodej na pomośćcie, podczas wesela. Chwila oddechu, tylko woda, gasnące z wolna światło dnia i odgłosy stukających o molo jachtów. Innymi słowy, ostatecznie para sama ze sobą, bez gości, bez weselnego zgiełku. W rezultacie zdjęcia, które mówią więcej niż słowa.
Polonez, obiad, nieco później pierwszy taniec – i tu pojawili się Wojtek i Adam (https://wodzirej-eventus.pl), wodzireje-eventowcy, którzy poprowadzili weselne zabawy w swoim stylu, na najwyższym poziomie, kulturalnie, z wyczuciem, z drugiej strony tak bardzo interesująco. To chłopaki, którzy dobrze wiedzą, co robić, aby wszyscy czuli się świetnie i nikt „nie podpierał ścian”..
Tort, zimne ognie, a także tańce do rana. W tle – przepyszne jedzenie w Restauracji Przystań. Muzyka, śmiech, energia. To wszystko w rezultacie sprawia, że takie wesele zostaje w sercu na zawsze.































































